Jak Rozpoznać Fałszywego “Guru”?

Każda branża ma swoich guru. Są to osoby, które albo osiągnęły spory sukces finansowy, albo mają ogromne zasługi w swojej dziedzinie. Cieszą się powszechnym uznaniem, mają renomę i bardzo często dzielą się wiedzą. Piszą książki, organizują kursy, seminaria, szkolenia. Działalność edukacyjna może się okazać bardzo intratnym zajęciem, dlatego pojawia się wielu samozwańczych “guru”, którzy kreują się na ekspertów i naciągają na pieniądze niczego nie świadomych ludzi. Łatwo się nabrać, zwłaszcza jeśli stawiamy pierwsze kroki w tradingu.

Ponad 10 lat temu John T. Reed opracował listę pomagającą rozpoznawać oszustów oraz naciągaczy. Co prawda w oryginale dotyczy ona “guru” na rynku nieruchomości, ale wiele z tych punktów pozwala rozpoznać oszustów różnej maści.

Zainspirowany powyższym, opierając się na obserwacjach i doświadczeniu opracowałem własną listę. Zawiera ona cechy charakterystyczne i typowe metody stosowane przez rzekomych specjalistów. Instrukcja obsługi: im więcej warunków delikwent spełnia, tym dłużej powinieneś się zastanowić zanim wydasz u niego pieniądze. Uwaga: nawet jeśli ktoś pasuje do kilku punktów nie należy go od razu przekreślać. Najlepiej poszukać opinii w Internecie – na forach dyskusyjnych, czy serwisach z recenzjami. Miłej lektury.

Nacisk na luksusowy styl życia – zdjęcia willi, samolotów, drogich samochodów, opalonych ludzi z widoczną biżuterią i śnieżno-białym uśmiechem, trzymających w ręku drinka z parasolem albo whiskey z colą itp. A to wszystko w zasięgu ręki. Wystarczy, że będziesz podążał za poradami “guru”, kupisz jego wszystkie produkty i usługi. Traderzy, którzy osiągają sukcesy nie obnoszą się swoim bogactwem.

Nieobiektywne zdanie o sobie samym. Kiedy “guru” pisze sam o sobie używa samych “ohów i ahów”. Rzecz oczywista, każdy chce się pokazać w jak najlepszym świetle, ale “guru” robi to do przesady. Przedstawia się jako ekspert, specjalista, autorytet, numer jeden. W podobnym tonie opisuje swoje produkty i usługi. Jego biografia jest przepełniona informacjami, których nie da się nigdzie potwierdzić ani sprawdzić. Uznani traderzy zwykle są bardzo ascetyczni i skromni w opisach swoich osiągnięć, podają suche fakty.

Nadawanie sobie chwytliwych tytułów. Niektórzy “guru” sami wymyślają sobie ksywki mające odzwierciedlać ich “profesjonalizm”. Jest to dość rzadko spotykane, ale się zdarza, zwłaszcza wśród amerykańskich “specjalistów”. Z tytułów, które pamiętam to np. “Mr. Trend”. To pomaga w leczeniu kompleksów.

Nadawanie produktom chwytliwych tytułów. Bądź podejrzliwy wobec wszystkiego, co zawiera w tytule milion, super, mega, hiper, turbo, złoty, niezawodny, jedyny, sekret, tajemnica itp. itd. Autorzy wartościowych książek, czy kursów nazywają rzeczy po imieniu.

Naginanie faktów. Wystarczy jedno wystąpienie w telewizji albo wywiad w gazecie, a “guru” napisze, że jest często zapraszany do radia i telewizji. Wystarczy jedno szkolenie zorganizowane za granicą, a już pojawia się informacja, że organizuje szkolenia na całym świecie. Wielu uznanych traderów podaje szczegółowe i konkretne informacje np. gdzie i kiedy wystąpili, dla jakiej gazety napisali artykuł i o czym itd.

Grupa docelowa – początkujący. Ludzie, którzy nigdy nie mieli do czynienia z tradingiem widzą w spekulacji olbrzymie możliwości. Chcą szybko zarobić i zabiegi marketingowe “guru” trafiają na bardzo podatny grunt. Żółtodziób to łatwa ofiara. Doświadczony trader potrafi oddzielić ziarno od plew, początkujący wybierze to, co wygląda obiecująco. Można mu wcisnąć dowolną bzdurę, a on to kupi z nadzieją na szybkie i łatwe pieniądze. Gdyby “guru” chciał sprzedawać swoje produkty doświadczonym traderom, prawdopodobnie umarli by z głodu. Najczęściej nie oferują swoich usług bardziej doświadczonym traderom z obawy, że ich niekompetencja szybko wyjdzie na jaw.

Większość uznanych traderów oferuje swoje usługi zarówno początkującym, jak i doświadczonym. Często jest to specjalistyczna wiedza skierowana dla osób mających dłuższy staż i spore pojęcie o tradingu.

“Nie robimy tego dla pieniędzy”. Jak sami twierdzą, kochają uczyć i dzielić się swoją wiedzą. To kłamstwo. Ich seminaria kosztują kilka tysięcy dolarów, książki i kursy sprzedają po kilkaset. Na ich sprzedaży zarabiają naprawdę spore pieniądze. Nie, nie ma w tym nic złego. Każdy chce zarabiać, tym bardziej, że zorganizowanie szkolenia, czy napisanie książki wymaga czasu i sporego nakładu pracy. Ale kiedy słyszysz “nie robię tego dla pieniędzy” rozejrzyj się czy jest coś, co “guru” robi za darmo. Mam tu na myśli pisanie artykułów lub prowadzenie bloga z wartościowymi informacjami itp. Najczęściej jest tak, że poza płatnymi materiałami “guru” nie oferuje nic innego.

Agresywny marketing. “Guru” używają perswazji, presji, manipulacji i całego zasobu technik NLP do omamienia początkujących. Bombardują propozycjami “nie do odrzucenia”, oferują fikcyjne zniżki, oferty ograniczone czasowo, dają niewiele warte bonusy sztucznie zawyżając ich wartość. Korzystają z całego arsenału technik agresywnej sprzedaży.

Uznani traderzy nie przywiązują zbyt wielkiej uwagi do promocji, rzadko można spotkać ich reklamy. Może dlatego, że jej nie potrzebują…

Nierealne obietnice. Dowiedz się jak w 30 dni zarobić milion nie wychodząc z domu. Zacznij grać jak zawodowcy. Bądź niezależny finansowo. Brzmi zachęcająco, nieprawdaż? Wszystko można osiągnąć, ale trzeba na to zapracować. Nie ma nic od razu, nie wierz w zapewnienia o szybkich, łatwych i dużych pieniądzach. Takie hasła brzmią świetnie, ale nie wytrzymują zderzenia z rzeczywistością.

Doświadczeni i uczciwi traderzy nigdy nie obiecują gruszek na wierzbie.

Łatwo, szybko i przyjemnie.
“Guru” przedstawia trading jako sposób na bardzo łatwe pieniądze nie wspominając o takich szczegółach jak wiedza, czy doświadczenie. Ba! Często daje do zrozumienia, że wiedza i doświadczenie nie są potrzebne do zarabiania. Można zacząć zarabiać od zaraz, wystarczy zapłacić i przeczytać/posłuchać co ma do powiedzenia. Czytając ofertę można odnieść wrażenie, że jest to tak proste jak zbieranie kasztanów.

Zawodowcy prawie zawsze zwracają uwagę na to, że ten biznes nie jest łatwy. Czasem określają go jako “jedna z najtrudniejszych profesji świata”. Nie mydlą oczu łatwymi pieniędzmi.

Żadnego ryzyka. Trading jest jedną z profesji, gdzie ryzyko straty kapitału jest bardzo duże. Tutaj nie tylko ciężko zarobić (przynajmniej na początku), ale bardzo łatwo stracić kapitał.”Guru” często podaje przykłady bardzo zyskownych transakcji całkowicie pomijając te stratne. Pokazywanie tradingu wyłącznie od najlepszej strony i ukrywanie “brzydkich” aspektów to wprowadzanie klienta w błąd.

Każda branża ma swoje plusy i minusy. Traderzy, którzy osiągają sukcesy nie ukrywają “ciemnej strony mocy”.

Duży nacisk na motywację. “Guru” bardzo dużo miejsca poświęcają motywacji. Samo w sobie nie jest to złe, motywacja jest ważna. Ale zastanów się nad jednym: kupiłeś usługę, bo chciałeś się dowiedzieć jak grać zyskownie, czy potrzebowałeś motywacji? “Guru” zwykle znają techniki, które pozwalają na danie uczestnikom szkolenia emocjonalnego kopa. Po szkoleniach tego typu uczestnik zaczyna snuć w głowie wielkie plany, nie może się doczekać, kiedy wróci do domu i zacznie zarabiać. Mija kilka dni od zakończonego szkolenia, emocje gasną i włącza się trzeźwe myślenie. Wychodzi na to, że zapłacił za szkolenie motywacyjne, a nie szkolenie dla traderów.

Zanim kupisz książkę sprawdź spis treści, zanim pójdziesz na szkolenie sprawdź jego program pod tym kątem. Wartościowe szkolenia całkowicie pomijają wątek motywacyjny, albo przywiązują do niego niewielką wagę. Pamiętaj, że idziesz na szkolenie po to, by poszerzyć wiedzę i poprawić umiejętności, a nie słuchać frazesów w stylu ty-też-możesz-zostać-milionerem.

Horrendalnie wysokie ceny. Kojarzą się z wysoką jakością. I słusznie. Prawdziwe tuzy tej branży organizują szkolenia za ceny przekraczające nawet 10.000$. “Guru” też życzą sobie nie mało, ale nie dlatego, że ich szkolenia są tyle warte, a dlatego, że jest to skuteczny trik psychologiczny (drogie=dobre). Zanim zapłacisz kilka tysięcy złotych lub dolarów za szkolenie dowiedz się jak najwięcej o prowadzącym/ych, sprawdź program szkolenia i zobacz czego się na nim dowiesz. Na niektórych szkoleniach kosztujących kilka tysięcy $ nauczą Cię… podstaw inwestowania i np. składania zleceń. Dlatego przed zapisaniem się na szkolenie upewnij się, że nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto.

“Prestiżowe” certyfikaty. “Prestiżowy” wg słownika języka polskiego oznacza tyle co poważany i szanowany. “Guru” naciągają to znaczenie i wydają rzekomo prestiżowe dyplomy lub certyfikaty. No cóż. Prestiżowy to jest certyfikat doradcy inwestycyjnego, bo bardzo ciężko go zdobyć i jest dowodem wysokich kwalifikacji oraz ogromnej wiedzy posiadacza. Prestiżowy może być także dyplom znanej uczelni, na który trzeba ciężko pracować przez kilka lat. Certyfikat za sam udział w szkoleniu, którym mami Cię “guru” ma wartość jedynie pamiątkową. Można go nad łóżkiem powiesić.

Rekomendacje zbyt piękne, by były prawdziwe. Często na stronie “guru” można znaleźć absurdalnie brzmiące rekomendacje. “W pierwszym tygodniu po szkoleniu podwoiłem swój kapitał”, “Dzięki Panu X zarobiłem 10.000$ w trzy tygodnie”, “Niedawno rzuciłem pracę, jestem niezależny finansowo dzięki temu systemowi!”. Kiedy przeczytasz coś takiego, możesz mieć pewność, że są to rekomendacje wyssane z palca.

Referencje bez pełnego imienia i nazwiska. Zazwyczaj “guru” podają samo imię i pierwszą literę nazwiska. Ma to celu uniemożliwienie kontaktu z osobami, które wzięły odział w szkoleniu. Czasem zdarza się, że podawane są imiona i nazwiska nieistniejących osób.

Nowomowa. “Guru” wymyślają nowe nazwy, by móc zamącić w głowach początkujących. Nowe nazwy starych rzeczy mają przekonać początkującego, że nauczy się czegoś nowego, unikalnego i egzotycznego.

“Polityczna” gadanina. W mowie i piśmie są mistrzami owijania w bawełnę, zupełnie jak politycy. Żadnych konkretów, mało rzeczowych wypowiedzi, zgrabne omijanie niewygodnych pytań, czy tematów, posługiwanie się sloganami. Ich książki są wypełnione bezużytecznymi lub nieistotnymi informacjami po to, by objętość była większa. Na seminariach potrafią kwieciście opowiadać o wszystkim i niczym.

Mylne tytuły książek. Chwytliwy tytuł zawsze lepiej się sprzeda. Większość autorów nadaje tytuły przykuwające uwagę, wzbudzające zainteresowanie czytelnika, co jest zrozumiałe. Jednak niektórzy “guru” celowo tytułują książki w sposób niezgodny ze stanem faktycznym. Tytuł jest niezgodny z zawartością książki. To jest po prostu nieuczciwe wobec czytelnika. Przykładowo, tytuł wspomina coś o sekretach skutecznego tradingu, a książka zawiera najbardziej podstawowe informacje o Forex.

Brak bibliografii. Bibliografia jest częścią książki w której autor podaje materiały źródłowe z których korzystał. Jest bardzo pomocna dla czytelnika, który chce poszerzyć wiedzę. “Guru” zazwyczaj nie zamieszcza bibliografii bo nie chce, żebyś się dowiedział, że przepłaciłeś za jego książkę.

2 myśli nt. „Jak Rozpoznać Fałszywego “Guru”?

  1. Przychodzi mi do głowy kandydat, który może pasować do opisu. Nigdy nie byłem na jego szkoleniu, ale niektóre punkty idealnie go opisują. Nie podaję jego nazwiska. Napiszę tylko, że ma na imię Sebastian. Myślę, że większość ludzi trochę interesujących się forexem będzie wiedziało o kim piszę :-)

  2. korzystalem z szkolen pana sebastiana urbanskiego bo w tym artykule chyba o nim jest mowa.pieniadze wyrzucone w bloto.czlowiek manipuluje naszymi glowami stosujac ww, techniki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Current month ye@r day *