Spekulacja, zwłaszcza na niskich interwałach, może się kojarzyć z dużą aktywnością. Częste wejścia, skakanie po wykresach, gonitwa za każdy punktem, szaleństwo! Jak w tym dowcipie, gdzie na budowie robotnicy biegają z pustymi taczkami, bo taki zapiernicz, że nie ma ich kiedy załadować.
Tak to wygląda… kiedy się gra bez strategii.

Mając opracowaną strategię i trzymając się planu łatwo zauważyć, że spekulacja jest bardzo nudnym zajęciem i polega głównie na czekaniu.
W większości dziedzin życia bycie aktywnym jest jak najbardziej wskazane.
Dla przykładu, prowadząc firmę trzeba zabiegać o klientów, odbierać telefony i samemu dzwonić, odpisywać na e-maile, jeździć na spotkania, prowadzić kampanie reklamowe i marketingowe, przyjmować i składać zamówienia itd. Do tego dochodzi biurokracja i różnego rodzaju problemy. Nic się samo nie załatwi, biznes to nie „parapetum malibu” i sam się kręcił nie będzie. Siedząc z założonymi rękami nic się nie osiągnie. Trzeba działać i koniec.
W spekulacji jest inaczej.
Większość czasu to bezczynne siedzenie. Nawyk działania wyniesiony z „normalnego” życia może być zabójczy dla kapitału.
Po otwarciu platformy i przejrzeniu kilku wykresów pojawia się naturalna potrzeba dokonania transakcji. Pokusa działania jest bardzo silna i jest wynikiem błędnego przeświadczenia o konieczności gry w każdych warunkach rynkowych.
Tworząc strategię określamy jakie zachowania rynku chcemy wykorzystać, opracowujemy zbiór reguł. To oznacza, że później wszystko sprowadza się do czekania. Zamiast analizować rynek z każdej strony po prostu czekamy na swoją kolej. Są warunki, jest sygnał, mamy zielone światło – można działać. Nie wcześniej. Większość czasu przed komputerem to bezczynne siedzenie. Nuda do potęgi n-tej.
Brak sygnałów rodzi emocje, w tym chciwość. Skutki to m.in. gra na siłę, szukanie powodów do wejścia, wyprzedzanie i naginanie faktów, byle tylko coś się działo.
Co ciekawe, rzadko mówi się o tym wprost. Jeszcze nie trafiłem na książkę, w której autor napisałby bez owijania w bawełnę: bycie traderem polega głównie na czekaniu. Być może jest to oczywista oczywistość, ale bardzo żałuję, że nikt mi tego nie powiedział w tak bezpośredni sposób. Oszczędziłbym mnóstwo czasu i nerwów starając się interpretować wszystkie ruchy cen i grać w każdych warunkach.
Nawet na niskich interwałach bywają okresy, gdy nic ciekawego się nie dzieje i przez kilka godzin nie ma ani jednego porządnego sygnału. Czasami trwa konsolidacja i cena skacze w „przypadkowych” ruchach. Czasami trwa trend, ale sygnałów wejścia ni widu, ni słychu. Czasami zmienność jest zbyt wysoka. Trzeba czekać, wyjścia nie ma.
Kilka porad
1#. Brak pozycji to też pozycja. Potraktuj czekanie jako element strategii. Dobry sygnał pojawi się wcześniej czy później, kwestia czasu.
2# Nigdy nie graj na siłę. Najgorsze co możesz zrobić. Jedynym powodem do wejścia jest odpowiedni sygnał. Nie ma sygnału, nie ma gry. Koniec, kropka.
3# Przyzwyczaj się. Zacznij sesję ze świadomością, że dzisiaj nie kiwniesz palcem. Nie irytuj się tym, że kolejną godzinę/dzień/tydzień nic się nie dzieje. Siedzenie z założonymi rękami jest naturalną konsekwencją trzymania się zasad.
4# Znajdź sobie zajęcie. Czekanie można sobie umilić na mnóstwo sposobów. Zamiast siedzieć ze wzrokiem wlepionym w monitor zrób coś pożytecznego albo coś, co sprawi Ci przyjemność. Będziesz miał świadomość, że mimo braku transakcji nie straciłeś czasu.
After spending many years in Wall Street and after making and losing millions of dollars I want to tell you this: It never was my thinking that made the big money for me. It always was my sitting. – Jesse Livermore


Jak najbardziej sie zgadzam. Sam czekam już 2 tygodnie na trejd ale zbytnio mi to nie przeszkadza… Jak mawiał Elder:
“Pamiętaj, że Twoim celem jest grać dobrze, a nie grać często”
Pozdrawiam.
Najlepszym sposobem jaki znam na brak cierpliwosci jest granie tylko ze zlecen oczeujacych. Rano otwieramy wykresy analizujemy sytuacje ustawiamy zlecenia i … odchodzimy na kilka godzin. Wracamy sprawdzamy czy cos sie zmienilo ewentualnie skladamy nowe zlecenia i tyle. Wieczorem robimy analizy na nastepny dzien.
Poza tym zo eliminuja inne problemy np. stres zwiazany z otwarciem pozycji, bo najczesciej nie ma nas nawet przy komputerze gdy zlecenie jest otwierane.
Mozemy tez otwierac zlecenia 24h na dobe w srodku nocy kiedy jestesmy w pracy itd.
Polecam kazdemu kto jeszcze nie probowal gry ze zleceniami oczekujacymi nie uwierzycie jak przyjemny i malo stresujacy moze stac sie codzienny trading.
A co się dzieje w głowie jak nawet wyczekamy tak długo,a transakcja skończy się na minusie:)Wtedy chęć grania na oślep jest przynajmniej podwójna:)
Mateusz: i tak trzymaj.
Tomek: prawda, zlecenia oczekujące to piękny wynalazek.
Dawid: jeden z wielu powodów dla których nie gram na wysokich interwałach.
Pozdrawiam
FxMonster,
Jak zwykle świetny post, dzięki Tobie zrobiłem spory postęp. Praktycznie codziennie jestem na plusie
strzelałem tak często jak tylko można, jak dobrze że mi przeszło
Masz całkowitą rację jeżeli chodzi o cierpliwość, to chyba najważniejszy czynnik który należy w sobie wyrobić chcąc zostać prawdziwym traderem ze sporym kontem i zyskami.
Sam na początku dawno temu
Marcin: cieszę się i życzę dalszych sukcesów:)
Cierpliwość jest naturalnym wynikiem konsekwencji, jeśli masz trading plan i konsekwentnie go przestrzegasz/realizujesz to jesteś cierpliwy. TF nie ma tu nic do rzeczy IMHO, bardziej gra rolę statystyka. Porażka jest przecież siostra sukcesu
nie ten to następny setup wypali wystarczy tylko cierpliwie czekać…
Kolejny wpis, który odzwierciedla moje problemy. Gdyby umiał powstrzymać się od gry wtedy kiedy grać nie powinienem, to pewnie byłbym bogaty… Inteligencja tradera nie jest tak ważna jak mocna psycha…
W książce “Droga żółwia” jest to powiedziane
Autor opisuje jak czasami przez kilka dni jedyne co robili to gra w tenisa stołowego, bo nie działo się nic ciekawego na rynku.