Każdy chce znaleźć Świętego Graala. Wielu traderów – doświadczonych i początkujących – szuka sposobów 100%-owy system. Taki, który pozwoli przewidywać przyszłe ruchy cen, zarabiać pewne i duże pieniądze. Święty Graal owszem, istnieje. Mieści się w twórczej części mózgu, tuż obok smoków, wróżek i krasnali.

Święty Graal jest produktem chrześcijańskiej mitologii. Według legend jest kielichem do którego Józef z Arymatei miał zebrać krew z przebitego boku Chrystusa spływającą po włóczni. Niektóre rzeczy mają to do siebie, że jak są ważne to giną. Jak coś zginie, trzeba znaleźć. Szukali go rycerze króla Artura, Indiana Jones i Monty Python, ale poszukiwania zakończyły się fiaskiem.
Po co komu kielich?
Wierzono (niektórzy wciąż wierzą), że naczynie posiada boskie właściwości. Picie z niego czyni nieśmiertelnym, a miejsce w którym się znajduje to kraina mlekiem i miodem płynąca. Kwiatki kwitną przez cały rok, wszyscy są szczęśliwi itp. itd.
Co to ma wspólnego z tradingiem?
Święty Graal to metafora. W tradingu używa się tej nazwy do określenia super-sposobu, który pozwala na zarabianie dużych pieniędzy. Dzięki niemu będziemy zawsze zarabiać, nigdy tracić. W każdych warunkach, na każdym rynku. Maszynka do zarabiania.
Setki tysięcy traderów właśnie tego szukają. Chcą mieć pewny sposób, który generuje niezawodne sygnały – po zajęciu pozycji rynek pójdzie dokładnie tam, gdzie oczekują. Za każdym razem.
Szukasz takiego sposobu? No cóż.. marnujesz i czas, i pieniądze. Szukając magicznych systemów, strategii, wskaźników, programów, teorii pogubisz się w końcu. To takie błędne koło z którego niewielu wychodzi. Wystarczy rzucić okien na fora dyskusyjne – wielu inteligentnych ludzi z ogromną wiedzą, mimo kilku lat na FX nie jest w stanie systematycznie zarabiać. Mają wiele do powiedzenia, duże doświadczenie w testowaniu systemów, ale wciąż szukają Świętego Graala. Im dłużej szukają, tym bardziej go nie ma. Zamiast zysków są straty, pojawia się gniew, frustracja, stres.
Czytaj dalej →